Ze względu na rozmaite funkcje i ogromną obecnie rolę komputerów w życiu codziennym, często umniejsza się zdolności przetwarzania danych przez człowieka. Sformułowane przez Hansa Moraveca w latach 80. XX w. odkrycie, rzuciło jednak zupełnie inne światło na postrzeganie człowieka w kategoriach słabszego od maszyny pod względem mocy obliczeniowej.  

Paradoks Moraveca mówi o tym, że wbrew tradycyjnym przeświadczeniom, perfekcyjnie wykonywane przez komputer rozumowanie wysokopoziomowe wymaga niewielkiej mocy obliczeniowej, podczas gdy niskopoziomowa percepcja i zdolności motoryczne, właściwe człowiekowi, wymagają jej olbrzymich zasobów. Odkrycie to nasuwa wniosek o znacznie większych od komputera zdolnościach przetwarzania danych umysłu.

Dlaczego komputer przewyższa człowieka w rozumowaniu wysokopoziomowym?

Łatwo sprawić, by maszyny osiągały lepsze od ludzi wyniki w rozmaitych grach logicznych czy testach inteligencji. Utarło się więc, by twierdzić, że komputer jest od człowieka „mądrzejszy”, szybszy, bardziej dokładny i posiada zdolności do przetwarzania większej ilości danych. To stwierdzenie rzeczywiście jest prawdziwe i komputer potrafi, bez większego wysiłku, wykonywać ogromną ilość obliczeń, jednak jedynie dopóki mówimy o konkretnych operacjach na ograniczonej liczbie precyzyjnie określonych wartości. Wyjaśnienie tego zjawiska wydaje się być proste i złożone zarazem. Logika komputera czerpie z prawidłowości stworzonych w całości przez człowieka – prawidłowości te są umowne i doskonale znane ich twórcom, a ich zakres jest ograniczony. Stosunkowo łatwo zatem jest zaimplementować je w maszynie. Można przypuszczać, że tym co, poza odpowiednim programem, daje maszynom przewagę nad ludźmi w szybkości i dokładności w liczeniu jest ich ograniczenie tylko i wyłącznie do tej roli. W przypadku człowieka, czynności poznawcze takie jak rozumowanie, liczenie czy podejmowanie decyzji są stale zakłócane przez procesy emocjonalne i mimowolnie przetwarzane bodźce ze środowiska. Komputer nie ma takiego problemu. Nie odczuwa głodu, potrzeby snu czy bezpieczeństwa. Nie potrzebuje też nadawania sensu swoim działaniom, ponieważ został on już wcześniej określony przez człowieka – to co robi jest dokładnie tym do czego został stworzony. Komputer nie musi więc zastanawiać się czy może zrobić coś więcej, pomóc w innej sprawie – refleksja właściwa jest człowiekowi.

Skąd u człowieka tak ogromne możliwości do przetwarzania niskopoziomowej percepcji?

Komputer nie jest już tak doskonały, kiedy mamy do czynienia z percepcją i motoryką. Postrzeganie czy poruszanie się to czynności, które traktować można jako naturalne reakcje podmiotu na olbrzymie układy danych (otoczenie), wśród których podmiot ten w danym momencie się znajduje. Układy te są bardzo złożone i dynamicznie zmieniające się w czasie, co znajduje swoje odbicie w ilości danych w nich zawartych. Ponadto w kolejnych układach pojawiają się zazwyczaj nowe jakości, których komputer nie jest w stanie zinterpretować, ponieważ nie potrafi przetwarzać poprawnie zmiennych, których nie zna. Może wtedy popełnić błąd lub nie zrobić nic. Człowiek wspomniane czynności wykonuje mimowolnie, bez udziału procesów wolicjonalnych. Oczywiście podejmuje decyzję np. o uniesieniu ręki czy postawieniu kroku, jednak nie musi się zastanawiać nad tym jak to zrobić, co oczywiście jest zasługą nieświadomości. Co ciekawe, nieświadomość, która nie pozwala człowiekowi na rywalizację z maszynami w rozumowaniu wysokopoziomowym (niewątpliwie zakłóca procesy uwagi), paradoksalnie daje mu umiejętności wykonywania bardziej złożonych czynności.

Wyjaśnienie ewolucyjne.

Wyjaśnienie ewolucyjne pozwala nam w dużym stopniu zrozumieć fenomen i kształtowanie  nieświadomości. Zgodnie z teorią Darwina, wszelkie ludzkie umiejętności zostały ukształtowane w procesie selekcji naturalnej. Jak powszechnie wiadomo, mechanizm ten prowadzi do ukierunkowanych zmian w populacji zwiększających ich przeciętne przystosowanie, czyli adaptację do warunków środowiskowych. Ciężko nie zgodzić się z tym, że tak właśnie kształtowała się nieświadomość. Czynności takie jak postrzeganie i poruszanie się były szczególnie adaptacyjne, toteż zostały na tyle perfekcyjnie opanowane, że obecnie nie wymagają uwagi człowieka. Wyobraźmy sobie człowieka, który musi zastanowić się jak ruszyć, w sytuacji gdy zbliża się do niego jakiś groźny drapieżnik. Prawdopodobnie skończyłoby się to tragicznie. Jeszcze gorzej sprawa wyglądałaby, gdyby ten człowiek musiał zaangażować swoją uwagę w „zarejestrowanie” wspomnianego drapieżnika… Logiczne więc, że umiejętności te zostały przez organizmy żywe tak dobrze opanowane, w innym wypadku po prostu byśmy nie przetrwali. Stworzyło to jednocześnie „miejsce” na myślenie abstrakcyjne, które dzięki swojej adaptacyjnej roli, również ewoluuje. W odróżnieniu od percepcji czy motoryki, pojawiło się ono jednak stosunkowo niedawno i trochę milionów lat minie zanim operacje na liczbach i symbolach, będą odbywały się na poziomie automatycznym i nieświadomym. Póki co człowiek poradził sobie z tym problemem tworząc komputery, będące odbiciem jego inteligencji poznawczej.

Wyjaśnienie poznawcze – kilka słów o procesach adaptacyjnych człowieka.

Według, stworzonej przez Jeana Piageta, teorii rozwoju poznawczego adaptacja struktur poznawczych człowieka do warunków środowiskowych zachodzi przez całe życie poprzez dwa procesy psychiczne: asymilację i akomodację.

Asymilacja jest procesem, w którym nieznane idee i przedmioty zostają zrozumiane w kategoriach, jakie człowiek już wykształcił. Jest to więc ujmowanie nowych doświadczeń na bazie już istniejącej wiedzy. Asymilacji dokonuje zatem np. osoba, która widząc po raz pierwszy owczarka niemieckiego, rozumie go dzięki istniejącym już w jego strukturach kategoriom poznawczym. Wspomniany owczarek postrzegany np.: jako „pies” czy „zwierzę” staje się automatycznie jednym z reprezentantów tych kategorii.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku akomodacji. Proces ten zachodzi, gdy nowa informacja jest w stosunku do istniejących struktur zbyt różna lub zbyt złożona. Przykładowo, gdy dziecko po raz pierwszy widzi motocykl, może starać się włączyć go do kategorii „rower”. Jednak jego budowa, funkcje czy wydawane dźwięki, nie do końca pasują do istniejącego schematu i powstaje potrzeba stworzenia nowej kategorii „motocykl”.  Oznacza to, że akomodacja umożliwia jednostce modyfikowanie i tworzenie nowych pojęć i czynności tak, aby pasowały one do nowych sytuacji, przedmiotów lub informacji.

O ile asymilacja wydaje się komputerom dobrze znana, o tyle akomodacja pozostaje umiejętnością właściwą człowiekowi. Maszyny nie są bowiem w stanie stworzyć nowych kategorii pojęć na podstawie nieznanych im cech obiektów. Obiekty o nowych właściwościach mogą jedynie wrzucić do ogromnej, mało mówiącej kategorii „nieznane”. Brak umiejętności tworzenia nowych jakości i połączeń wydaję się być obecnie jedną z największych przeszkód stojących na drodze do stworzenia sztucznej inteligencji dorównującej tej ludzkiej.

Podsumowanie

Można powiedzieć, że człowiek z komputerem uzupełniają się idealnie – to czego nie zrobi człowiek, wykona komputer i odwrotnie. O tym właśnie mówi Paradoks Moraveca – „trudne problemy są łatwe, a łatwe problemy są trudne”.
Wszechświat wraz z, rządzącą się swoimi prawami, materią dał nam możliwość zrozumienia go. Analogicznie, człowiek przekazał komputerowi liczby, którymi rządzą pewne prawidłowości. Dopóki jednak nie odkryjemy tajemnicy istnienia (świadomości), dopóty nie przekażemy jej komputerowi i nie będzie mógł postrzegać świata w ludzki sposób.
Podczas gdy jedni pogodzili się z tym, że wiedza o świadomości nie jest i nigdy nie będzie nam po prostu dana, inni tworzą dyscypliny naukowe zgłębiające jej temat. Od tysięcy lat nie zbliżamy się jednak do rozwikłania zagadki świadomości. Czy to dobrze? Na to pytanie, niech każdy najlepiej odpowie sobie sam.